Stoi u stóp długiego wzgórza, tuż nad doliną Dłubni — czterokondygnacyjna bryła z czerwonej cegły i jasnego kamienia, nakryta wysokim, czterospadowym dachem, z pięciobocznym występem na osi. Z daleka prezentuje się okazale. Z bliska widać dwie rzeczy naraz: to, co przez sto lat zrobił z nim czas — spękane tynki, zabite i zamurowane okna, bluszcz na ścianach — i to, co ktoś właśnie próbuje odwrócić: świeżo skoszony trawnik ciągnący się przez cały park, ułożone w stos drewno, doniczki z kwiatami w oknach.
Wieś leży w dolinie Dłubni, między Imbramowicami a Wysocicami. Nieopodal, przy drodze przez Ściborzyce, bije krasowe źródło „Jordan” — pulsujące, o szmaragdowej wodzie — ale to temat na osobną opowieść.
Od Ścibora do Popielów
W 1252 roku Ściborzyce należały do Ścibora i Strachoty, synów Mikołaja herbu Ostoja, którzy sprzedali wieś opactwu cystersów w Szczyrzycu — stąd jej nazwa. Zakonnicy gospodarowali tu do 1563 roku. Potem właściciele zmieniali się często: w XVII i XVIII wieku byli to kolejno Kochańscy, Dąbscy, Różańscy, Ksiąscy, Piegłowscy, Węgierscy. Od 1842 roku Ściborzycami — z drewnianym dworem stojącym nieopodal dzisiejszego — władała Karolina z Rudnickich Żuchowska, na nagrobku nazwana „długoletnią na Ściborzyce dziedziczką”. Po jej śmierci w 1866 roku majątek przeszedł na jej siostrzeńca — Pawła Chościaka Popiela.
Rodzina, która tłumaczyła Homera
Paweł Popiel senior (1807–1892) był współtwórcą konserwatyzmu krakowskiego, współzałożycielem i pierwszym redaktorem dziennika „Czas” oraz honorowym obywatelem Krakowa. Jego syn, również Paweł (1837–1910), profesor prawa rzymskiego w Szkole Głównej Warszawskiej, po represjach postyczniowych osiadł w Ściborzycach i przełożył tu na polski „Iliadę”. To on postawił murowany dwór. Po jego śmierci majątek objął młodszy syn, Ludwik Popiel (1881–1949) — ostatni przed wojną dziedzic Ściborzyc.
Dwór spod ręki „polskiego Gaudiego”
Projekt Paweł Popiel zamówił u Teodora Talowskiego (1857–1910) — jednego z najbardziej rozpoznawalnych architektów polskiego historyzmu, autora słynnych kamienic przy ulicy Retoryka w Krakowie i kościoła św. Elżbiety we Lwowie. Jego znakiem firmowym była ciemna, „postarzana” cegła według własnej receptury i mocny kontrast czerwieni z jasnym kamieniem — dobrze widać to w Ściborzycach: ceglaną „koronkę” pod okapem, jasne kamienne pasy przecinające elewacje, kamienny cokół pod ceglanymi piętrami.

Budowę ukończono w 1888 roku — tak datuje ją profesor Tadeusz Bystrzak, badacz twórczości Talowskiego. Starsze tablice informacyjne podają rok 1876, ale Talowski miał wtedy dziewiętnaście lat i jeszcze nie projektował. Dwór stanął na miejscu wcześniejszego, drewnianego. Budowa pochłonęła 45 tysięcy rubli, a dachówkę sprowadzono specjalnie z Wiednia — dziś dwór kryje blacha.
Bryła jest nietypowa: reprezentacyjna część dworu ma dwie wysokie kondygnacje, mieszkalna — cztery. Od strony ogrodu ciągnie się trójarkadowa loggia, nad nią był taras. Okna Talowski zaprojektował rozmaite — duże, łukowo wykrojone na parterze, mniejsze wyżej; dziś część jest pomniejszona albo zamurowana, ale pierwotne wykroje wciąż widać w murze jako łuki nadokienne. Wewnątrz najokazalej wyglądały sień z drewnianymi schodami i salon z kominkami przy ukośnie ściętych narożnikach; był tu duży księgozbiór. Dwór otacza park z aleją modrzewiową, od północy — ślady dawnych stawów.

Wojna, PGR i pożar

Na fotografii sprzed lat dwór stoi w pełnej krasie — strzyżony ogród, komplet okien, wypielęgnowane otoczenie. Do 1939 roku dwór i majątek pozostawały w rękach Popielów; potem przyszła wojna, a po niej dekret o reformie rolnej z 1944 roku, który odebrał Ludwikowi Popielowi dwór i ziemię na rzecz Skarbu Państwa. Majątek rozparcelowano.
Do budynku wprowadził się PGR, będący częścią Stadniny Koni Trzebienice. Kolejne przeróbki zacierały pierwotny układ, z wnętrz znikało wyposażenie, dwór bywał świetlicą, izbą porodową, biurem. W latach osiemdziesiątych wybuchł pożar — spłonęły drewniane stropy, w części reprezentacyjnej się zawaliły.
Po upadku PGR, w latach dziewięćdziesiątych, zdewastowany dwór z ziemią trafił pod zarząd Agencji Nieruchomości Rolnych, która wydzierżawiła go osobie prywatnej. Największej dewastacji i grabieży dokonał ten ostatni dzierżawca — tuż przed tym, jak dworem zajął się Tadeusz Topór.
Dwór nie został sam
Odwracanie tego stanu zaczął Tadeusz Topór — z rodziny Popielów, wnuk Ludwika, ostatniego przed wojną dziedzica Ściborzyc. Urodził się w Ściborzycach w 1942 roku; jako trzylatek musiał z rodziną uciekać z dworu odebranego przez państwo. Po latach emigracji w Argentynie wrócił i zamieszkał w dworze.
Urodził się w tym dworze. Jako trzylatek musiał z niego uciekać. Wrócił po drugiej stronie świata, żeby przy nim być.
Tadeusz Topór zmarł 1 czerwca 2026 roku, w wieku 83 lat. Opieki nie zostawił bez ciągu dalszego. Obecnie rolę opiekuna posiadłości pełni krewna Tadeusza i rodziny Popielów, której w pracach pomaga syn. To ona przez ostatnie dwadzieścia lat mieszkała w dworze razem z Tadeuszem i dbała z nim o stan zdewastowanej nieruchomości, tak żeby się nie pogarszał.
Dziś przy dworze widać codzienną pracę: trawa na rozległej działce jest regularnie koszona, teren sprzątany i pilnowany, a budynek utrzymywany tak, żeby wyglądał jak najlepiej — na ile w tej chwili to możliwe. Formalny status własności to osobna, wciąż układana sprawa; po dekadach niepewności dwór jest jednak w kręgu spadkobierców rodziny, która go zbudowała.


Dwa kamienie w Wysocicach
Na cmentarzu parafialnym w Wysocicach — tym samym, przy którym stoi romański kościół — jest biała marmurowa tablica. Głosi, że spoczywa tu „długoletnia na Ściborzyce dziedziczka”, zmarła 11 października 1866 roku, a pod jej nazwiskiem:
Szlachetnej swej krewnej wdzięczny siostrzan Paweł Chościak Popiel kamień ten położył, prosząc za jej duszę o Zdrowaś Marya. — napis z nagrobka, 1866
To Karolinie Żuchowskiej Popielowie zawdzięczają Ściborzyce — a pomnik postawił jej wdzięczny siostrzeniec, ten sam Paweł Popiel, od którego zaczyna się w tym dworze cała rodzina. Kilka kroków dalej stoi grobowiec Popielów. W czerwcu 2026 roku spoczął w nim Tadeusz Topór.

Teren prywatny
Dwór w Ściborzycach stoi na terenie prywatnym. Obowiązuje zakaz wjazdu i nie ma obecnie możliwości wejścia na teren — to nie jest obiekt udostępniony do zwiedzania. Prosimy, żeby to uszanować: za bramą jest czyjś dom i codzienna praca, a nie atrakcja turystyczna. Być może w przyszłości dwór otworzy się na gości — na razie zostaje widok z drogi i świadomość, że o jedno z ciekawszych miejsc w gminie ktoś się troszczy.
Zdjęcia do tego artykułu — w tym ujęcia z drona — powstały za zgodą opiekunów dworu.

Źródła: Małopolskie Dni Dziedzictwa Kulturowego (dnidziedzictwa.pl); „Dziennik Polski” — reportaże Jacka Sypnia „Pałac czy ruina?” (2000) i „Zapomniany dwór” (2011); Wykaz zabytków nieruchomych województwa małopolskiego (WUOZ w Krakowie); nagrobek Karoliny z Rudnickich Żuchowskiej w Wysocicach (nazwisko i data); datowanie budowy — prof. Tadeusz Bystrzak (za informacją od rodziny); baza „Genealogia potomków Sejmu Wielkiego” M. J. Minakowskiego; Wikipedia; korespondencja z opiekunami dworu (wrzesień 2026); zdjęcia i ustalenia własne.
Bardzo ciekawy i rzetelny artykuł – kto jest jego autorem ?